Źródło czystej inspiracji


Czyż nie wie­cie, że gdy zawod­nicy bie­gną na sta­dio­nie, wszy­scy wpraw­dzie bie­gną, lecz jeden tylko otrzy­muje nagrodę? Przeto tak bie­gnij­cie aby­ście ją otrzy­mali. Każdy, kto staje do zapa­sów, wszyst­kiego sobie odma­wia; oni, aby zdo­być prze­mi­ja­jącą nagrodę, my zaś nie­prze­mi­ja­jącą.
(1 Kor 9, 24-25)

1. Zwolnij – odnajdź źródło swojej inspiracji w Chrystusie

Wszy­scy o czymś marzymy, cze­goś pra­gniemy, do cze­goś dążymy, za kimś podą­ża­my…

Każdy z Nas obiera w swoim życiu kie­ru­nek zgodny ze swo­imi prze­ko­na­niami, war­to­ściami jak rów­nież wyzna­czo­nymi wcze­śniej celami. Obecny czas to świetna okazja, aby zwolnić i wyrwać się z wiel­kiego pędu, pośpie­chu, cha­osu, pogoni za pie­nią­dzem. Ten wyści­g, w którym trwaliśmy był bar­dzo złudny i nie­bez­pieczny. Budu­jemy życie w opar­ciu o swoje zewnętrzne potrzeby. Nie­stety… zapo­mi­namy o czer­pa­niu moty­wa­cji oraz inspi­ra­cji ze źró­dła życia, które jest w każ­dym z Nas.

Mamy w sobie coś, o czym nie pamię­tamy lub wypie­ramy ze swo­jej świa­do­mo­ści – mowa tutaj o wie­rze. Wiara w Jezusa Chry­stusa jest w naszych ser­cach od samego początku naszego ist­nie­nia. Czę­sto ją porzu­camy uwa­ża­jąc, że sami bez Boga świet­nie sobie pora­dzimy. Nie dostrze­gamy Jezusa w naszym życiu, ponie­waż – jak twierdzimy – nasze czysto ludz­kie potrzeby są waż­niej­sze.

Zatrzy­majmy się w tej właśnie chwili i oczyma wiary spójrzmy na nasze życie… Przyj­mijmy dary, które Bóg pra­gnie nam poda­ro­wać. Mowa tutaj przede wszyst­kim o darach Ducha Świę­tego, któ­rego owo­cem są: miłość, radość, pokój, cier­pli­wość, uprzej­mość, dobroć, wier­ność, łagod­ność oraz spra­wie­dli­wość. Warto się zatrzy­mać, zasta­no­wić i prze­my­śleć, czego Bóg od Nas ocze­kuje i do jakich spraw nas wzywa.

Czy nasze sprawy są rów­nież Jego spra­wami? Czy w pewnym bez­sen­sie podą­żamy tylko za swo­imi celami? Jezus pra­gnie, aby­śmy podą­żali jego dro­gami razem z Nim – w pełni Mu ufa­jąc bo jak sam mówi:

Ja jestem, drogą prawdą i życiem. Nikt nie przy­cho­dzi do Ojca ina­czej jak tylko przeze Mnie. (J 14, 6)

2. Stawiaj kroki mądrze – na drogach Chrystusa

Postaw pierwszy krok, po nim drugi – a wkrótce dotrzesz do celu…

Nasza wędrówka ziem­ska, na któ­rej reali­zu­jemy indy­wi­du­alne cele jest bar­dzo ważna. Nasz roz­wój jest szcze­gól­nie potrzebny, aby­śmy cią­gle sta­wali się lep­szą wer­sją samego sie­bie – cią­gle się udo­sko­na­la­jąc.

Osią­ga­nie suk­cesu i zdo­by­wa­nie lau­rów jest cza­so­ch­łonne. Trzeba się przy­go­to­wać na to, że droga ta nie będzie łatwa i będzie wyma­gała ogrom­nego poświę­ce­nia. Spotkamy na niej wiele kamieni, które wraz w Jezu­sem będziemy musieli prze­nieść. Czemu ma to służyć? Przezwy­cię­żaniu swoich sła­bo­ści. Takie naprawianie sła­bych ogniw w sobie wiąże się z poko­na­niem bólu fizycz­nego, ale również psy­chicz­nego. Aby zna­le­źć speł­nie­nie w czysto fizycznym, ziem­skim sensie poświę­camy na to kilka lat, a czasem nawet całe swoje docze­sne życie. Musimy jednak pamię­tać, że jedyne speł­nie­nie jest w Chry­stusie – reszta to tylko doda­tek. Tylko z Jezu­sem możemy przejść swoją drogą bez szwanku.

Jedno napawa opty­mi­zmem – drogi Boże są mądre, więc zawsze pro­wa­dzą do wyzna­czo­nego celu. Z Bogiem zawsze osią­gamy peł­nię zwy­cię­stwa. Mając takiego Pomocnika przy sobie czego możemy się oba­wiać? Chry­stus zawsze postawi na naszej dro­dze odpo­wied­nich ludzi, aby­śmy nie błą­dzili. Jedy­nie co musimy zro­bić to w pełni Mu zaufać, oddać swoje życie w Jego ręce oraz żyć wiarą na co dzień, pokazując to swoimi czynami.

Kiedy już to zro­bimy, nasze osią­ga­nie zało­żo­nych celów będzie o wiele łatwiej­sze. Zwy­cię­stwo jest tylko w Jezu­sie. Przy­rów­nu­jąc nasze zwy­cię­stwo w okre­ślo­nej dzie­dzi­nie życia do wygra­nej Chry­stusa na krzyżu możemy dostrzec jacy mali jeste­śmy. Zau­fajmy więc Bogu, bo tylko w Nim jest nasze zba­wie­nie i osta­teczne zwy­cię­stwo.

Sam Pan, który pójdzie przed tobą, On będzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. Nie lękaj się i nie drżyj! (Pwt 31, 8)

3. Zbierz plon w odpo­wied­nim cza­sie – z Chry­stu­sem

Zasiej, pie­lę­gnuj – zbierz owoc.

Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, nie­które ziarna padły na drogę, nad­le­ciały ptaki i wydzio­bały je. Inne padły na miej­sce ska­li­ste, gdzie nie­wiele miały ziemi; i wnet powscho­dziły, bo gleba nie była głę­boka. Lecz gdy słońce wze­szło, przy­pa­liły się i uschły, bo nie miały korze­nia. Inne znów padły mię­dzy cier­nie, a cier­nie wybu­jały i zagłu­szyły je. Inne w końcu padły na zie­mię żyzną i plon wydały, jedno sto­krotny, dru­gie sze­ść­dzie­się­cio­krotny, a inne trzydziesto­krotny. Kto ma uszy nie­chaj słu­cha.
(Mt 13, 3b-9)

Przy­po­wieść o siewcy dobrze odzwier­cie­dla życie każ­dego z nas. Niek­tóre nasze dzia­ła­nia nie przy­no­szą od razu efek­tów, jakich mogli­by­śmy się spo­dzie­wać. Dla­czego tak się dzieje? Czę­sto chcemy mieć wszyst­ko od razu, idąc na łatwiznę – mało dając od sie­bie.

Źle gospo­da­ru­jemy swo­imi siłami oraz mie­rzymy zamiary ponad nasze siły. Czę­sto bra­kuje nie­zbęd­nej wie­dzy, która jest potrzebna, aby­śmy poszli dalej i wspięli się wyżej. Czym dłu­żej się zbie­ramy do posta­wie­nia kolej­nego kroku, tym wię­cej czasu potrze­bu­jemy, aby osią­gnąć wyzna­czoną metę.

Chry­stus jest począt­kiem i koń­cem, alfą i omegą. Zawsze pla­nujmy wszyst­kie dzia­ła­nia w opar­ciu o Jezusa i wiarę w Naj­wyż­szego. Z wła­snego doświad­cze­nia mogę dodać, że nie ma pięk­niej­szych oraz trwal­szych dróg, niż drogi Boże. Reali­zuj­cie się pełni w swoim życiu przy Jezusie, a zobaczycie – jest to możliwe, aby „radość wasza była pełna”. Korze­niem tej radości jest właśnie Chry­stus. Wszystko co dobre i piękne z Niego wyra­sta. Jezus jest Twoją mocą, siłą oraz nadzieją na odniesienie sukcesu. On Cię podtrzyma i doprowadzi do mety.

Pro­ście a będzie Wam dane, szu­kaj­cie a znaj­dzie­cie; kołacz­cie a otwo­rzą Wam. (Mt 7, 7)