Odarci

„Jak to oni są bez maseczek?”. Chyba każdy z nas chociaż raz zareagował w ten sposób, gdy w telewizji zobaczył retransmisję jakiegoś wydarzenia, nie będąc świadomym, że jest ono sprzed czasu pandemii. Restrykcje związane z epidemią zmieniły naszą codzienność. Schodząc ze wzgórza ukrzyżowania w Kalwarii Zebrzydowskiej rozmyślałem nad tym, kiedy znów zobaczymy na dróżkach tłumy ludzi tak charakterystyczne dla Odpustu Sierpniowego czy świąt Wielkiego Tygodnia.

Od ponad roku jesteśmy odarci z wszelkich wydarzeń, nie tylko religijnych, ale i kulturalnych, a często nawet rodzinnych. Najważniejsze momenty naszego życia jak narodziny dziecka, osiemnaste urodziny, śluby, śmierć najbliższych, rozpoczęcie nowej pracy od ponad roku przeżywamy w samotności. Nie jest to rzecz normalna. Naturalnym jest, że ważne momenty (radosne, ale i trudne) człowiek chce dzielić z innymi. Jak wybrakowane są ślub i wesele, na których nie ma gości! Jak zasmucająca jest wizja umierania samotnie, bez obecności najbliższych.

Nie mów!

Nie inaczej jest w kwestii wiary. Ważne momenty życia duchowego człowiek także chce przeżywać we wspólnocie. Zewnętrzne przeżywanie wiary jest dopełnieniem tego co dzieje się we wnętrzu. Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli (Dz 4, 20). Piotr i Jan dobitnie odpowiadają arcykapłanom na rozkaz, aby nie wspominali o Jezusie. To co dzieje się w ich duszach po prostu nie może tam pozostać. Czują, że muszą się tym dzielić z innymi. My nie jesteśmy inni. Gdy zakaże się nam dzielić ważnymi przeżyciami tracimy radość i entuzjazm. Coraz częściej się mówi, że najgorszym skutkiem pandemii jest gwałtowny wzrost osób chorych na depresję. Ludzie nie potrafią poradzić sobie z lękiem związanym z pandemią i z długotrwałą koniecznością przeżywania życia w samotności.

To twoja prywatna sprawa?!

W kwestii wiary, pandemia jest jednak jedynie katalizatorem przemian, które od wielu lat są zauważalne w życiu społecznym. Według mainstreamu, wiara powinna być kwestią prywatną. Tematu wiary nie powinno poruszać się publicznie, szczególnie w pracy. Wielu z nas twierdzi, że wiarę przeżywa jedynie wewnętrznie i nie czuje potrzeby dzielenia się swoimi przeżyciami z nikim. Wszelkie symbole religijne są stopniowo usuwane z miejsc publicznych w imię „świeckiego państwa”.

Pandemia wyraźnie pokazała do czego prowadzi przeżywanie różnych aspektów naszego życia „prywatnie”, bez możliwości dzielenia się nimi z bliskimi… – do pustki i depresji. Nie możemy sobie pozwolić na zamknięcie wiary jedynie w naszym wnętrzu. Każdy, kto jest członkiem jakiejś grupy: koła studenckiego, duszpasterstwa albo grupy wolontariuszy, wie jak cenna jest możliwość dzielenia się swoimi doświadczeniami z ludźmi myślącymi podobnie i jak obfite owoce przynosi. Znacznie łatwiej jest dążyć do celu w grupie.

Wspólnota przede wszystkim

Gdzie dwóch lub trzech zgromadzi się w imię moje tam ja jestem pośród nich (Mt 18,20). Bóg nie wybrał jednego apostoła, lecz dwunastu, aby mieli w sobie oparcie, żeby mogli dzielić się radościami i smutkami. Nie dajmy sobie odebrać możliwości przeżywania życia i wiary w Boga we wspólnocie! Szukajmy osób i przestrzeni, gdzie możemy dzielić się przeżywaniem swojej wiary, gdzie możemy umacniać innych i siebie. Wiara jest trudną wędrówką, na której potrzeba wsparcia. Zawsze trzeba jednak pamiętać, że celem tej wędrówki jest życie wieczne z Bogiem w niebie.