Wyprowadzeni na pustynię


Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego.

Kochaj! Kochasz?

Jak możemy przeczytać w Ewangelii według świętego Marka (Mk 12, 28-31) nie ma przykazań nad Przykazanie Miłości. Obowiązywało ono już w Starym Testamencie (Pwt 5, 6-21). Jego zastosowanie i aktualność potwierdzona jest w Katechizmie Kościoła Katolickiego (KKK 2055). Jest ono najważniejszym z przykazań, więc powinniśmy je wypełniać na każdym kroku. Chciałabym na początku zaakcentować jak ważne jest miłowanie samego siebie i naszych bliźnich.

Wydarzenia na całym świecie dotyczą każdego z nas. Nie ma już osoby, która nie słyszałaby o pandemii koronawirusa, także w naszym kraju. Ten okres jest dla wszystkich trudny ze względu na tempo rozwoju sytuacji i jej niecodzienność. Zamiast panikować zastanówmy się, co każdy z nas może zrobić, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa?

Skoro Bóg stawia nam przykazanie miłości, jako przykazanie nadrzędne, w tym czasie wypełniajmy je ze zdwojoną siłą! Dbajmy o siebie. Dbając o siebie, dbamy o innych. Nie bagatelizujmy informacji rządowych. Jeśli jesteśmy poddani kwarantannie, siedźmy w domu – bezwzględnie! Nie narażajmy naszych bliskich.

Czy myślenie boli?

Ciężko rozmawia mi się z ludźmi, którzy twierdzą, że ich to nie dotyczy. Z ludźmi, którzy mogą pracować zdalnie, bądź zrezygnować na ten trudny czas z pracy, a uparcie każdego dnia wsiadają do komunikacji miejskiej i pracują w ogromnych skupiskach. Z ludźmi, którzy uważają, że ich charakter nie pozwala im na zrezygnowanie ze spotkań towarzyskich w klubach i restauracjach. Z ludźmi, którzy nie chcą zrezygnować z siłowni, z obawy o swoją sylwetkę i spadek formy. Z ludźmi, którzy wykorzystują pandemie, do wyjścia do galerii, bo jak to mówią, teraz nie ma tłumów i można spokojnie zrobić zakupy. Z ludźmi tworzącymi zapasy produktów na kilka miesięcy – wszystkich w najbliższym czasie raczej nie zużyją.

Zastanawiam się, czy te osoby, w obliczu tego co się dzieje, pomyślały o swoich bliźnich. O tym, że z każdym ich nieodpowiedzialnym krokiem, narażają swoich bliskich i samych siebie. Jakie znaczenie ma sylwetka, pieniądze i najnowsze ubrania, w obliczu takiego ryzyka?!

Pustynia z konieczności

Od wczoraj ja również poddana zostałam kwarantannie. Na wydział uniwersytetu, na którym studiuję, pewien student po powrocie z kraju, w którym od dawno panowała pandemia, nie zastosował się do obowiązkowej kwarantanny. Skutki jego lekkomyślności ponosi ogromna ilość studentów. Byłam już spakowana i gotowa do wyjazdu do mojego rodzinnego domu. Chwilę przed odjazdem otrzymałam wiadomość o konieczności 2-tygodniowego odosobnienia. Ale jak to? Sama? Przez 2 tygodnie? Zaczął się stres. Może da się to jakoś obejść? No pewnie dałoby się… tylko zastanówmy się po co? Zostałam.

Zadzwoniłam do rodziców, żeby poinformować ich o sytuacji i zapewnić, że ze mną wszystko w porządku. Bezpieczeństwo moich bliskich, moje i innych jest dla mnie najważniejsze. Pragnę zapobiec temu szaleństwu, które próbuje opanować ten świat. A wiem, że takie zapobieganie najlepiej zacząć od samej siebie. Dlatego siedzę, zamknięta w czterech ścianach, ale z czystym sumieniem.

Bądź znakiem – nie słupem

Może dlatego tyle negatywnych emocji budzą we mnie ludzie, którzy nie traktują tego poważnie. Zastanawiam się, co musi się wydarzyć, żebyśmy zrozumieli, że sytuacja jest poważna i to od nas wszystkich zależy, w jakim kierunku i stopniu będzie się to rozwijać. My jesteśmy odpowiedzialni za to, co stanie się w naszym kraju i na świecie. Każdy z osobna.

Musimy reagować. Jeśli, ktoś z naszego otoczenia nie przestrzega zasad postępowania w czasie pandemii, nie bójmy się z nim rozmawiać. Zwróćmy uwagę, wytłumaczmy. Przede wszystkim jednak sami bądźmy przykładem. Jeśli możemy, pomóżmy. Jeśli sytuacja na to pozwala wyprowadźmy psa, zróbmy zakupy osobom starszym, niech mają świadomość, że mogą na nas liczyć. Traktujmy, ich, tak jak sami chcielibyśmy być traktowani.

Jak pustynia to z modlitwą

Podczas spędzania samotnie czasu w mieszkaniu dużo siły dały mi wiadomości od osób zapewniających mnie o swojej modlitwie. To ona w tym momencie powinna być dla nas kluczowa.  W ubiegłym tygodniu uczestniczyłam w Mszy św., na zakończenie której wszyscy wierni odśpiewali suplikację (Święty Boże, Święty Mocny…). Był to dla mnie moment ważny. Moment, w którym uświadomiłam sobie, że bez naszej modlitwy, a przede wszystkim bez Boga nic nie zdziałamy.

Modlitwa ma ogromną siłę. To ona powinna być naszym fundamentem. Włączmy się do internetowych modlitw o ustanie pandemii. Módlmy się, w domu, z naszymi rodzinami. Módlmy się sami, bo każdy z nas potrzebuje wyciszenia. Wielki Post jest czasem bardziej gorliwej i intensywnej modlitwy. Jest sprawdzianem wiary każdego z nas. Nie ustawajmy w modlitwie, bo ten czas został nam po coś dany.