Na „cześć” z Panem Bogiem


Sytuacja 1.

Piątek wieczór w jednym z kościołów na warszawskim Ursynowie. Comiesięczna celebracja Eucharystii w języku łacińskim. Kapłan sprawujący Ofiarę ubrany w złoty, skrzypcowy ornat. Chór na głosy wykonuje chorał gregoriański. Atmosfera modlitwy i pokoju. Przy ołtarzu jeden ministrant. Na oko ma 10 lat. Spod wyprasowanej, białej komży wystają wyciągnięte, szare dresy z napisem New York.

Komentarz

Czepiam się. Trzeba się przecież cieszyć, że rodzice posyłają chłopaka do służby i przychodzą z nim w tygodniu do kościoła. Był ubrany zapewne tak samo, jak tego dnia w szkole. Poza tym to jeszcze dziecko.

Sytuacja 2.

Sesja egzaminacyjna. Za 15 min. ma się rozpocząć egzamin z teorii mnogości. Do naszej grupki denerwującej się przed egzaminem podchodzi Damian. Jest ubrany w jasną koszulę, ciemne spodnie i eleganckie buty. Coś się tak wystroił, jak szczur na otwarcie kanału?! – krzyczy wesoło Tomek na powitanie. Wszyscy z uśmiechem, a część z uznaniem patrzy na strój Damiana. Po czym wracamy do naszych rozmów już razem z nim.

Komentarz

Tylko podczas pierwszej sesji większość z mojej grupy założyła koszule. W kolejnych semestrach już nikt tak nie robił. Nawet wykładowcy przychodzą na egzaminy w swetrach albo bluzach. Właściwie to tak wygodniej się pisze, nie jest się skrępowanym.

Elegancki strój

Coraz mniej osób ubiera się elegancko. Czy to do teatru, czy do kościoła, czy na egzamin. Teraz przestają się tak ubierać nawet na śluby i wesela. Postawiłem kiedyś tę tezę w rozmowie ze znajomymi. Większość stwierdziła, że przecież zakłada ubrania odpowiednie do sytuacji, co więcej jest sprawą subiektywną co znaczy „elegancko”.

Ciekawie zaczęło się, gdy spróbowaliśmy dojść do wniosku, kiedy należy się elegancko ubrać. Wszyscy zgodzili się, że takim momentem jest wesele i pogrzeb. Niektórzy wymienili też wyjście do teatru, opery, urodziny czy imprezy rodzinne, ale znaczna część była zdania, że niekoniecznie jest to reguła. Padły jeszcze takie sytuacje jak egzamin czy inauguracje roku, ale tu większość twierdziła inaczej. Burzliwa dyskusja toczyła się na temat tego co założyć na randkę.

Strój do kościoła

Kwestia stroju w realiach kościelnych pojawią się co roku w okresie wakacyjnym. Księża przypominają, jak powinno „godnie” ubrać się do kościoła. Argumentują to najczęściej tym, że strojem wyrażamy szacunek zarówno do Pana Boga, z którym spotykamy się w czasie Eucharystii, jak i do współuczestniczących wiernych. Dlaczego, więc ludzie mają z tym taki kłopot? Jestem pewien, że nie wystarczy proste zaprzeczenie: bo nie chcą okazać szacunku Panu Bogu i innym wiernym.

Może jest to jeden z przejawów tego, że Kościół nie idzie z duchem czasu i wymaga od wiernych standardów sprzed 50 lat? A może jest to kwestia tego, że nikt nie uczy młodych jak należy dobierać strój do danej sytuacji i co znaczy ubierać się elegancko? A może po prostu nie chce nam się dbać o wygląd – co moim zdaniem właśnie jest okazaniem braku szacunku – mimo, że twierdzimy, że o nasz wygląd dbamy?

Zawsze tak samo

Ubiór nie jest jedynym aspektem życia, w którym zauważam podobne zależności. Tak samo jest w kwestii zachowania się czy wysławiania się. W dzisiejszych czasach dobre wychowanie – bo tak rozumiem umiejętność doboru stroju, języka i zachowania do danej sytuacji – zepchnięte jest na margines. Panuje obojętność w tej kwestii. Młodzież nie jest uczona savoir-vivre. Efektem jest to, że nie umiemy wskazać sytuacji, kiedy należy się ubrać w szczególny sposób. Zawsze zachowujemy się tak samo – czy to na spotkaniu z kolegami, czy rozmawiając z profesorem, czy wreszcie rozmawiając z Panem Bogiem. Czy jest to przykład ignorancji i braków w edukacji?  A może przejaw naszej szczerości i autentyczności?