Niezbywalne prawa człowieka

Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej wyróżnia dziesięć zasadniczych praw obywatelskich i politycznych. Prawa te wywodzą się z wolności przysługującej każdemu człowiekowi. Zatem jak wolność przysługują każdemu, bez względu na płeć, wiek, wyznanie, czy status społeczny. Jako fundamentalne wyróżnia się prawo do życia. Tak po prostu. Każdy człowiek ma prawo żyć. Dziś, gdy wśród pewnej grupy społecznej toczą się dyskusje na temat tego, kiedy można nazwać człowieka człowiekiem, prawo to wydaje się wyjątkowo aktualne. Kościół Katolicki jasno podkreśla, że człowiekiem się jest od poczęcia do naturalnej śmierci. A norma personalistyczna mówi, że człowiek ma być celem, nigdy środkiem do osiągnięcia celu. Tym samym podkreśla się, że prawo do życia jest najważniejsze, bo dopiero po jego zaistnieniu możemy mówić o innym prawach, jak również obowiązkach. Dlatego też owego prawa winniśmy bronić i dążyć do jego zachowania.

Cisza, więcej niż prawo?

Jest jednak jedno prawo, które ministerstwo nie wyróżnia. Jest ono jednak nie mniej ważne, niż każde inne. Jest to prawo do ciszy. Może brzmi to trywialnie. Wydawać się może, że dla ciszy nie ma miejsca w czasach, gdy świat wciąż pędzi do przodu i nie ma czasu się zatrzymać, gdy hałas przytłacza nas z każdej strony. Jednakże wydarzenia ostatniego roku pokazały nam, że mały wirus może sprawić, że ta cała maszyna się zatrzyma. Że świat zaczyna być sparaliżowany, a człowiek nie potrafi się odnaleźć. Małżonkowie przez ostatnie miesiące, zmuszeni do pracy zdalnej, zaczynają siebie poznawać. Dzieci, uczące się on-line, przebywają z rodzicami więcej niż przez całe swoje życie. W tym wszystkim prawo do ciszy wydaje się tym bardziej aktualne, a przy tym osiągalne.

Człowiek w ciszy a społeczność?

Niezaprzeczalnie człowiek jest istotą społeczną. Już na pierwszych kartach Biblii Bóg mówi: „Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam” (Rdz 2, 18a), toteż „mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2, 24). Oczywiście mówimy także o powołaniu do życia zakonnego, kapłańskiego czy życia w bezżeństwie. Jednak nawet uwzględniając te okoliczności, nigdy nie jest to życie w samotności. Jest to życie we wspólnocie z braćmi, siostrami i Bogiem. Jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy kontaktów międzyludzkich do wzrastania. Potrzebujemy relacji, rozmów.

Jednakże prawo do ciszy, nam – istotom społecznym, przysługuje, a nawet jest konieczne dla zachowania dobrej kondycji psychicznej. Kto z nas po całym dniu pracy nie odczuł potrzeby zrzucenia maski i pragnienia oddania się wewnętrznym refleksjom. Po prostu być. Zazwyczaj włączymy wtedy telewizor czy ulubioną muzykę. Ale w taki sposób możemy sobie zepsuć tę rzadką chwilę na bycie ze sobą. Ładujemy w siebie kolejny hałas, informacje, które nas znowu wprowadzają w niepokój. Może zawieszają myślenie, oddalają problemy i troski. Po prostu pomagają zapomnieć, skierować myślenie na inny tor.

Ale dlaczego cisza?

Żyjąc w ciągłym hałasie, w gruncie rzeczy boimy się ciszy. Boimy się samotności, A przede wszystkim – boimy się samych siebie. Usłyszeć własne „ja”. Ciągły hałas zagłuszył nasz wewnętrzny głos. 5 minut ciszy, tyle absolutnie wystarcza, by odzyskać spokój. Jest to także czas, który potrzebuje nasz mózg, by wytworzyć nowe połączenia. Posłuchać siebie, to także odpowiedzieć sobie na pytanie: czego tak naprawdę pragnę?

Cisza jest także paradoksem. Trwa tak długo jak chcemy. Lecz gdy tylko próbujemy ją nazwać, określić, jest tak ulotna, że znika. W ciszy mówi Bóg. Pierwsze i najważniejsze jest „Słuchaj…” (Pwt 6, 4) A kiedy lepiej się słyszy, jeśli nie w ciszy? Spróbuj rozmowy z ukochaną osobą w zatłoczonym tramwaju. Rozmowy bardzo czułej, pełnej miłości, bliskości. Rozmowy, która ma przekazać twoje emocje, która ma budować wieź. Spróbuj tak porozmawiać wśród hałasu. Nie jest to możliwe. Więc dlaczego chcieć tak rozmawiać z Bogiem? A przecież i relacja z nim ma być budowana na miłości, bo jak sam Bóg powiedział przez usta proroka Ozeasza: „Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości” (Oz 11,4).

Prawo do ciszy jest niezbywalne i powinno być tak samo ważne dla wierzących jak i niewierzących. Jest to prawo człowieka, które sami sobie odbieramy, które sami oddajemy za chwilę bezproduktywnego oglądania telewizji po pracy czy słuchania hałaśliwej muzyki. Już przed wiekami znano rolę ciszy w życiu człowieka. Nie posiadano wtedy badań naukowych na temat wpływu ciszy na poczucie stabilności, a jednak domyślano się, że jest ona tak ważna. Wchodząc do starego kościoła, czujemy, że musimy zachować ciszę. Czy myślimy wtedy o tym, że to Dom Boży? Może nie wszyscy. Ale wszyscy słyszymy tę ciszę, która nas otacza i której nie mamy odwagi złamać.

Cisza jest prawem i paradoksem.