Święto Prowincji w Leżajsku


Dni 11-12 października zgromadziły w Leżajsku ponad 80 braci z wielu klasztorów w Polsce i zza granicy na kolejnym Święcie Prowincji.

To braterskie spotkanie służy przede wszystkim wzajemnej integracji, pogłębianiu relacji i formacji duchowej. Tak cel Święta Prowincji przypomniał Minister Prowincjalny w liście zwołującym to wydarzenie:

Jest to w zamyśle czas, by dostrzec to, że nie jesteśmy nigdy na drodze powołania sami, że nie da się zachować Ewangelii w pojedynkę, że każdy brat jest darem od Boga. Chcemy skupić się wokół Chrystusowego ołtarza i oddać chwałę Temu, który nas niegdyś powołał i nieustannie powołuje – wzywa, byśmy szli za Nim.

 

Stąd nie mogło zabraknąć wspólnej modlitwy Liturgią Godzin oraz spotkań rekreacyjnych. W programie znalazła się również projekcja filmu „Rewolucja totalnej wolności” oraz wykład prorektora tarnowskiego Wyższego Seminarium Duchownego ks. dra Andrzeja Dudka pt.: Ars celebrandi – ars participandi. O pięknej Eucharystii.

Punktem kulminacyjnym dwudniowego zjazdu była Msza św., w trakcie której 10 braci przeżywało swoje jubileusze życia zakonnego:

  • 70-lecia: o. Józef Wawro,
  • 60-lecia: o. Zbigniew Krzystek,
  • 25-lecia: o. Justyn Małek, br. Wawrzyniec Smyrdek, o. Faustyn Kuśnierz, o. Oliwier Szopa, o. Leonard Hryniewski, o. Jozue Wójciak, o. Iwo Janusz i o. Ezdrasz Turek (nie mógł być obecny fizycznie).

Kazanie wygłosił o. Efrem Obruśnik, który przybliżył zebranym podejście Założyciela Zakonu Braci Mniejszych do Eucharystii.

Bóg nawiązuje z nami wspólnotę, niegdyś bardzo osobliwie przeżywaną przez św. Franciszka z Asyżu. Eucharystia była dla niego kontynuacją tajemnicy wcielenia. (…) Eucharystia rodziła w nim ogromny szacunek do kapłanów, do słów konsekracji, naczyń liturgicznych, ornatów, tabernakulów, a szczególnie do jakości sprawowania Najświętszej Ofiary. Eucharystia promieniowała na całe jego życie. Wytyczała św. Franciszkowi drogę do Boga, lecz także wyzwalała miłość do drugiego człowieka. W bliźnim Franciszek oddawał cześć samemu Chrystusowi.

 

Kaznodzieja odwołał się do rozmaitych, współczesnych nadużyć w podejściu do Mszy św.:

Można Eucharystię sprowadzić do tzw. odprawiania bądź aplikacji. Można do rangi priorytetu wynieść osobę zamawiającą Mszę św., bądź personalia żyjących i zmarłych odczytywanych z wielką dokładnością, a dopiero na końcu przypomnieć sobie o Chrystusie – Bogu od załatwiania różnych petycji i spełniania ludzkich pragnień. Można, lecz wtedy Eucharystia staje się rodzajem dramatu scenicznego, w którym liturgia zaczyna się i kończy w prezbiterium. (…) To wszystko można, lecz wtedy Eucharystia nie będzie miała nic wspólnego z duchowością naszego Świętego Ojca Franciszka.

 

Następnie o. Efrem zadał kilka pytań zgromadzonym:

Co zrobić, by w wielu miejscach Eucharystia przestała być tylko dodatkiem do tradycyjnego świętowania? W jaki sposób z Eucharystii uczynić źródło mocy, decydującej o jakości życia, zwłaszcza o poziomie relacji międzyludzkich? Bardzo trudno odpowiada się na pytania retoryczne. Gdy je stawiam budzi się w mej pamięci pewien obraz, gdy jako licealista i pielgrzym chłonąłem blask Kalwarii. Wówczas w trakcie Procesji Zaśnięcia NMP Chrystus także do mnie skierował swoje zaproszenie. Było ono wymodlone na Dróżkach przez mojego dziadka, który pielgrzymował tam dwa razy do roku przez przeszło 30 lat. Czasami wydaje mi się, że słyszę tamte śpiewy; że słyszę głos płomiennych kazań, głoszonych wtedy m.in. przez obecnego wśród nas o. Zbigniewa Krzystka. Jak przy tej okazji nie wyróżnić o. Józefa Wawro, który zawsze urzekał studentów swoją wiedzą i prostotą serca. Mamy powody do wdzięczności.

 

Po kazaniu jubilaci życia zakonnego odnowili swoje śluby posłuszeństwa, ubóstwa i czystości. Dwaj jubilaci z największym stażem życia zakonnego otrzymali od Prowincjała, o. Teofila Czarniaka krzyże z relikwiami z Fonte Colombo, gdzie św. Franciszek ułożył Regułę Zakonu. W słowach podziękowań Minister Prowincjalny zauważył:

Nazywamy się braćmi, choć nie dzielimy więzów krwi. To, co nas łączy i wiąże, to właśnie konsekracja zakonna. Każdy z nas te same śluby składał – i to jest spoiwem, które sprawia, że możemy nazywać się braćmi.

 

Główny celebrans Eucharystii, o. Faustyn Kuśnierz

Wielokrotnie w ciągu tych 25 lat zawodziłem się przede wszystkim na sobie samym. Te lata życia zakonnego uświadamiały mi, że świętość jest punktem dojścia, a nie punktem wyjścia. Nie spodziewałem się, że od momentu złożenia ślubów zakonnych rozpoczynam bitwę o wieczność – jesteśmy na polu bitwy, ale nigdy nie jesteśmy tam sami.