Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. (J 1, 1-3).

Słowo z Ewangelii św. Jana to Logos Słowo Boże. Wielu teologów pochylało się nad zagadnieniem słowa w dziejach zbawienia. Jan we wspomnianym wersecie podkreśla jego wagę. Również w opisie stworzenia świata w pierwszych wersetach Księgi Rodzaju czytamy, że Bóg stwarza świat i człowieka Słowem. A wreszcie rzekł Bóg: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” (Rdz 1, 26). Słowo Boga ma moc stwarzania. Bóg swoim słowem zawiera z człowiekiem przymierze na wieki.

Narzędzie komunikacji

Człowiek również posługuje się słowem. Jest to jedno z podstawowych narzędzi komunikacji – zarówno z drugim człowiekiem jak i z Bogiem. To słowami możemy wyrażać nasze myśli i nasze uczucia. Słowo człowieka także ma moc. Słowem można pocieszyć, wyrazić zrozumienie, radzić, nauczać. Narzeczeni w trakcie zawierania sakramentu małżeństwa słowami wyrażają swoją miłość i przyrzekają sobie wierność. Słowem można także ranić, obrażać, znieważać, okłamywać. Słowem można zabić.

Jak odważny był Bóg dając człowiekowi w posiadanie tak wszechstronny dar jakim jest słowo. Jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na człowieku, który tym darem dysponuje na co dzień.

Słowo się niesie

Wraz z rozwojem mediów społecznościowych coraz większa część społeczeństwa może dzielić się swoimi przemyśleniami z szerokim gronem. Wykorzystuje do tego różne formy począwszy od krótkich tweetów czy komentarzy, przez dłuższe wpisy na Facebooku, po artykuły na stronach internetowych czy blogach (jak np. ten tekst). Teksty może dzisiaj publikować każdy.

Jestem przekonany, że gdybym żył kilkanaście lat temu, nie pisałbym tekstów do opublikowania. Wiązałoby się to z koniecznością nawiązania współpracy z gazetą, a co za tym idzie pewnie przejście procesu rekrutacyjnego. Dzisiaj opublikowanie tekstu jest nieporównywalnie prostsze. Czas dotarcia do odbiorców jest natychmiastowy. Grupa czytelników również bardzo się zwiększyła w porównaniu do czasów, gdy teksty były drukowane.

Niestety mechanizmy kontroli są marne. Konsekwencją jest ogromna ilość rozprzestrzeniających się błyskawicznie fake newsów. Wiele tekstów napisanych jest nieprecyzyjnie, często mijają się one z faktami. W komentarzach (niekiedy pisanych z fikcyjnych kont) płyną ciągłe obraźliwe określenia i emocjonalne argumenty. Eskalację opisywanego zjawiska obserwowaliśmy wszyscy przy okazji niedawnych protestów związanych z organizacją „Strajk Kobiet”.

Mówisz… ale czy słuchasz?!

„Tylko ten publicznie bezpiecznie przemawia, kto chętnie trwa w milczeniu” – to stwierdzenie Tomasza à Kempis z jego dzieła „O naśladowaniu Chrystusa” porusza mnie za każdym razem, gdy do niego wracam. Znaczenie milczenia w życiu duchowym podkreślana jest przez mistrzów chyba wszystkich religii. Milczenie to czas słuchania Boga i człowieka. Wiara rodzi się ze słuchania. Relacja rodzi się ze słuchania drugiej strony. Pismo Święte wskazuje, że Bóg nie przychodzi w burzy, lecz w lekkim powiewie.

Piękną książkę o milczeniu – „Moc milczenia” – napisał kard. Robert Sarah. Oprócz omówienia roli milczenia dla katolika, autor skupia się na wysiłku jaki jest konieczny, aby nauczyć się milczeć. Milczenie to nie tylko niewypowiadanie słów. Milczenie zewnętrzne to dopiero początek. Trzeba jeszcze wypracować w sobie wewnętrzną ciszę. Dopiero wtedy człowiek jest w stanie słuchać. Milcząc przesuwamy siebie na dalszy plan, a zajmujemy się Bogiem i drugim człowiekiem. Milczenie to piękna przygoda.

Milcząc wyostrzamy swój słuch

Dobiega końca pierwszy okres nowego roku liturgicznego jakim jest Adwent. Zwykle jest to czas postanowień. Ja już kolejny rok z rzędu podejmuję postanowienie ćwiczenia się w milczeniu i słuchaniu. Milczeć i słuchać można wszędzie. Świetnym miejscem treningu słuchania jest rzeczywistość wirtualna, gdzie przed wysłaniem wiadomości mamy czas na jej przeczytanie. Czasem, żeby posłuchać drugiej osoby (a raczej „poczytać” ją, jej stanowisko) wystarczy usunąć wiadomość zaczynającą się od: „Ja myślę…” i zamienić ją na pytanie: „Co ty o tym myślisz?” albo nawet: „Dlaczego tak uważasz?”.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, jest Boże Narodzenie. (św. Matka Teresa z Kalkuty).

PS

Grafika do artykułu przedstawia Matkę Boża Milczącą. Biskup Marcello Semeraro ułożył piękną modlitwę, z przeznaczeniem do odmawiania na początku Lectio Divina – formy modlitwy Słowem Bożym, ale moim zdaniem modlitwa jest odpowiednia dla każdego, kto pragnie od Maryi uczyć się sztuki kontemplacji i milczenia.

Dziewico Matko, bądź przy mnie, jak byłaś bliska Apostołom w Wieczerniku,
umacniaj i pogłębiaj w moim duchu pragnienie Boga.
Ty, Dziewico milczenia, strzeż mojego skupienia,
zatrzymaj ode mnie niepotrzebne fantazje, roztargnienia i zaniedbania.
Niewiasto posłuszna, pomóż mi otworzyć serce, zanim otworzę księgę,
tak aby stało się gościnnym domem dla Słowa.
Podpowiedz mi, Niewiasto modlitwy, słowa, które wzruszą serce Boga
i sprawią, by On napełnił mnie obficie wiedzą i zrozumieniem.
Niewyczerpana Księgo, Która dałaś światu do czytania wieczne Słowo Ojca,
prowadź mnie w lekturze świętego tekstu, abym umiał znaleźć w każdym słowie jedyne Słowo,
w którym Ojciec wyraża całkowicie samego siebie.
Ty, która jesteś Świątynią Ducha, wspieraj mnie w medytacji, bym był podobny do Ciebie.
Dziewico, która zachowujesz wszystkie sprawy rozważając je w sercu.
Niewiasto modlitwy, daj mi uczestniczyć w tej radości, z jaką wielbiłaś Pana:
niech Twoje uwielbienie i Twój śpiew staną się moimi.
Lustro odzwierciedlające doskonale obraz Syna,
uproś mi łaskę życia, które będzie wiernym wyrazem tego,
co czytam, medytuję, o co błagam i co kontempluję.
Rafał Szczepaniak