Skip to main content
We wtorek 1 grudnia pożegnaliśmy o. Radomiła Wójcikowskiego, który przez ostatnie trzy miesiące rozpoczynał podejmowanie nowych obowiązków w naszym klasztorze w Łęczycy jako wikary klasztoru i wikariusz parafii. Zmarł nagle 25 listopada w wieku 54 lat.

W pogrzebie uczestniczyła najbliższa rodzina Zmarłego, na czele z jego rodzicami, wielu Współbraci z naszych klasztorów, kapłani z Archidiecezji Lubelskiej, Diecezji Siedleckiej, Podlaskiej i Łowickiej, delegacje parafii, w których wcześniej posługiwał (z Żurawiczek, Leżajska i Lublina) oraz przyjaciele i znajomi. Wartę przy trumnie śp. o. Radomiła pełnili strzelcy z Jednostki Strzeleckiej z Lublina, z którymi sympatyzował i którym posługiwał.

Mszy św. pogrzebowej w samo południe przewodniczył bpa Wojciech Osial, biskup pomocniczy diecezji łowickiej. Zgromadzonych powitał na początku o. Franciszek Zienkiewicz, gwardian klasztoru i proboszcz parafii. W słowach wstępu zarysował smutne okoliczności tego spotkania:

Pan przyszedł niespodziewanie i wyciągnął dłoń do swego sługi, o. Radomiła. W tych ostatnich, pełnych cierpienia dniach jego życia Pan Jezus zechciał otworzyć mu dom swego Ojca. Nie pytał o lata. Nie pytał o plany na przyszłość. Uznał, że już wszystko w życiu o. Radomiła się dokonało. Zawołał swego sługę ostatecznie.

Kazanie wygłosił przewodniczący Eucharystii bp Wojciech, który zarysował szczególny dar Zmarłego:

Dziękujemy Bogu za jego życie. I to jest okazja, abyśmy przez jego życie zauważyli to, co najważniejsze i co ostatecznie się liczy, bo w codzienności naszego życia pewne rzeczy nam uciekają. O. Radomił został przez Boga wybrany na kapłana – to jest największy dar, jakim słaby człowiek może być obdarzony. (… )

W spotkaniu z księdzem wyczujesz czy kocha swoje powołanie, czy też ma z nim problemy; czy chce służyć w pokorze, czy ma problem ze swoją pychą; wyczujesz czy wiernie służy, czy ślizga się. Rozpoznasz czy jest szczęśliwy w swoim powołaniu, czy może jest frustratem. A usłyszeć o sobie, że się jest księdzem z powołania – to jest największy zaszczyt.

Przy ołtarzu ksiądz jest przedłużeniem osoby samego Chrystusa. Przy ołtarzu stajesz się drugim Chrystusem. O. Radomił kochał swoje kapłaństwo. Było jego perłą. Miał to coś, co przyciągało ludzi. Jak trudno nam jest to „coś” opisać. Tego „czegoś” się nie zapomina, bo jednym gestem, jednym uśmiechem, jedną rzeczą dobrą, można tak bardzo wiele zrobić. Uczmy się wraz z o. Radomiłem szacunku do kapłaństwa. (…)

Na zakończenie Eucharystii słowa pożegnania wyrazili: przedstawiciel parafian z Lublina i reprezentant księży z Parafii Wojcieszków w Diecezji Siedleckiej, z której pochodził śp. o. Radomił. Przemówił również przedstawiciel Współbraci z rocznika seminarium, o. Izydor Wróbel, który podzielił się ze zgromadzonymi wspomnieniami o Zmarłym:

To był prawdziwy sługa Jezusa, który służył ludziom z oddaniem. (…) Wielki kapłan, który do pracy duszpasterskiej nie szedł z poczuciem krzywdy. Przez całe życie stał pod krzyżem z różańcem w ręku – pod krzyżem swojej choroby i słabego wzroku. To był kapłan wielkiej wrażliwości serca, którą czasami przykrywał płaszczem jakiejś szorstkości. Czuł się sługą i żołnierzem na froncie. Lubił służyć jednostkom strzeleckim, lubił chodzić w takim mundurze jako ich kapelan. Czuł się jak pasterz na froncie duchowym. Wierni bardzo go cenili, bo znajdował dla nich czas. (…)

Na zakończenie przemówił Minister Prowincjalny, o. Teofil Czarniak:

Drogi Radomile! Chcę Cię pożegnać i podziękować za Twoje powołanie, za wszystkie dary, którymi Bóg Cię obdarzył i którymi służyłeś. Myślę, że swoim życiem wypełniłeś znaczenie swojego imienia – byłeś kapłanem radosnym i uśmiechniętym.

Trumna z ciałem śp. o. Radomiła spoczęła w zakonnym grobowcu na cmentarzu w Łęczycy.