Dnia 28 kwietnia w Bazylice Matki Bożej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej pożegnaliśmy o. Tymoteusza Dudę. Zmarł on w minioną Niedzielę Dobrego Pasterza w Infirmerii św. Szymona, mieszczącej się w kalwaryjskim seminarium duchownym.

Eucharystii przewodniczył bp Stanisław Salaterski – biskup pomocniczy Diecezji Tarnowskiej, na terenie której śp. o. Tymoteusz posługiwał najdłużej, bo aż 20 lat.

W koncelebrze obecni byli liczni bracia, przybyli z wielu klasztorów, na czele z Prowincjałem, o. Teofilem Czarniakiem. Byli obecni również kapłani diecezjalni na czele z ks. Adamem Nitą – dziekanem kapituły i proboszczem parafii katedralnej w Tarnowie oraz ks. Wiesławem Cyganem – dziekanem dekanatu kalwaryjskiego. Wokół trumny zmarłego zgromadzona była najbliższa rodzina, na czele z rodzoną siostrą o. Tymoteusza – Panią Teresą.

Zgromadzonych powitał Definitor Prowincji i Gwardian Klasztoru św. Franciszka (WSD), o. Herbert Nesterenko. Przedstawił również krótki życiorys śp. o. Tymoteusza.

Kazanie wygłosił jego rocznikowy Współbrat, o. Melchior Cichy. W homilii kaznodzieja odwołał się do sytuacji z pogrzebu św. Jana Pawła II, gdy wiatr zamknął księgę Ewangelii na trumnie zmarłego papieża:

Stało się tak, jakby Bóg chciałby nam w ten sposób powiedzieć, że księga życia Świętego Papieża została zapisana i zabrana do nieba. I tak też stało się minionej niedzieli – Dawca życia i śmierci zamknął księgę życia naszego Współbrata. (…)

Św. John Henry Newman w jednym ze swych kazań powiedział: „Bóg stworzył mnie, abym wykonał dla Niego określone zadanie, mam do wypełnienia własną misję – tą misję, której nikt za mnie nie będzie w stanie wykonać”. I taką misję otrzymał śp. o. Tymoteusz. Rozsiewał ziarno Bożej miłości i dobroci, by dzięki jego posłudze było więcej dobra i pokoju. Przeszedł po świecie dobrze czyniąc. (…)

Na różnych etapach naszego życia otrzymujemy od Pana propozycję, aby wziąć Jego krzyż. Ty, nasz Współbracie otrzymałeś to zaproszenie, by przyjąć krzyż choroby i ten krzyż niosłeś przez kilka lat, aż do minionej niedzieli, kiedy to Dobry Pasterz zdjął ten krzyż z twoich ramion i zaprosił Cię do domu Ojca. (…)

O. Tymoteusz bardzo lubił sport, bardzo lubił pracować w ogrodzie. Był gościnny i życzliwy. Był tym który przynosił wspólnocie radość i pokój. Jesteśmy Ci wdzięczni, Ojcze Tymoteuszu, że byłeś naszym bratem. Dziękujemy, że dzięki Tobie ten świat stał się nieco lepszy, piękniejszy, bardziej Boży! Ty już jesteś w domu – my jeszcze w drodze. O. Tymoteuszu żegnaj!

Na zakończenie Eucharystii szczególne podziękowania Prowincjał skierował do tych, którzy opiekowali się o. Tymoteuszem pod koniec jego życia:

Dziękuję Pani Teresie, siostrze o. Tymoteusza. Wiemy, ile poświęcała mu swego czasu i energii, jak bardzo go kochała. Na Pani ręce składam kondolencje całej rodzinie. Macie teraz swego orędownika w niebie.

Wielkie dzięki w imieniu swoim i całej Prowincji składam na ręce br. Oktawiusza, br. Laurentego, braci kleryków i całego zespołu pracowników infirmerii. Oni służą cały tydzień, a często i nocą. O. Tymoteusz odchodził z tego świata w sposób, jaki każdy z nas mógłby sobie wymarzyć – otoczony braćmi odmawiającymi Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Odszedł pośród rodziny, w której służył i z którą żył.

Po Mszy św. kondukt pogrzebowy pod przewodnictwem o. Teofila Czarniaka udał się na cmentarz zakonny przy Dróżkach kalwaryjskich. Tam spoczęła trumna z jego ciałem.