Pogrzeb śp. o. Bernarda


W Kalwarii Zebrzydowskiej odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. o. Bernarda Machniewicza. Mszy świętej przewodniczył o. Teofil Czarniak, Minister Prowincjalny. W ostatnim pożegnaniu wzięli udział współbracia, rodzina Zmarłego oraz wierni przybyli na pogrzeb.

Przed Eucharystią odbyło się czuwanie modlitewne przy trumnie z ciałem ojca Bernarda. Żałobnej Liturgii Godzin przewodniczył o. F. Salezy Nowak, wikary klasztoru.

Na początku Mszy świętej o. Konrad Cholewa OFM, kustosz sanktuarium odczytał list, który przysłał Ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. Następnie przywitał zebranych na modlitwie i wspomniał ostatnie dni życia Zmarłego, który z wdzięcznością zwracał się do Przełożonego, iż znowu przebywa z braćmi. Kustosz podziękował również tym, którzy opiekowali się ojcem Bernardem podczas jego choroby.

Podczas Mszy św. homilię wygłosił o. Antoni Kluska, przełożony klasztoru w Zakopanem. Rozpoczął od przywołania słów Franciszka Karpińskiego: „Tyś tam już doszedł, my jeszcze idziemy, trzeba ci było odpocząć po biegu, lecz znowu wstaniesz, boś tu na noclegu”. Zwrócił uwagę, że śmierć nie jest odejściem, ale dojściem do celu.

Ojcze Bernardzie tam już doszedł! Osiągnąłeś drugi brzeg. Jesteś bogatszy od nas – o wiele bogatszy. Bogatszy o wiedzę wieczności! My jeszcze w ciemności wiary podążamy za tobą. Śmierć to odpoczynek  po biegu.

Kaznodzieja przytoczył zapewnienie Jezusa – kto spożywa moje Ciało będzie żył na wieki – i mówił, że życie Zmarłego było przepełnione Chrystusową obietnicą w osobistym doświadczeniu, jak również w kapłańskiej misji sprawowania sakramentów dla wiernych.

Chrystus zapewnia, że „Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za Mną, nie jest mnie godzien”. A ty Ojcze Bernardzie starałeś się dźwigać krzyż życia i cierpienia, które nie oszczędziło Cię w ostatnich tygodniach życia, ale też trwałeś w wielkiej radości i oddania się Bogu w życiu kapłańskim i zakonnym, gdyż w zakonie św. Franciszka zapragnąłeś realizowałeś swoje życiowe powołanie – mówił o. Antoni.

Przytoczył słowa Liturgii Godzin, jakimi każdy kapłan się modli: „Bądź przy nas w ostatniej godzinie, gdy kształty rzeczy zacierać się poczną. Pochwyć za rękę i wprowadź do domu wiecznego trwania”.

Modlimy się o to, by Pan zgotował Tobie ucztę w niebie – kapłan mówił, że ojciec Bernard pozostawił po sobie ślady wiary, nadziei i miłości, a najwspanialszym z nich był kwiat wiary – On żył z wiary. Żył w głębokim zjednoczeniu z Chrystusem. Życie tak po ludzku też go doświadczało, nie był wolny od słabości fizycznych, choroby, ale wierzył w miłującą Opatrzność Boga, był przekonany, że nie ślepy los kieruje życiem, lecz kochający Bóg. Jemu zawierzył – stwierdził kapłan.

Na zakończenie kaznodzieja przypomniał życiorys śp. ojca Bernarda.

Ojciec Bernard został pochowany na cmentarzu zakonnym w Kalwarii Zebrzydowskiej.

o. Tarsycjusz Bukowski OFM | Biuro Prasowe Sanktuarium