Nie politykuj – ewangelizuj!


Moralna polityka?

Najniemoralniejszą działalnością człowieka jest polityka, składa się bowiem z występków największych, najbezczelniejszych, bezkarnych i sławionych – pisał kiedyś polski publicysta Aleksander Świętochowski († 1938). Bez problemu znajdziemy dzisiaj ludzi, którzy podobny pogląd mają o politykach różnej maści. Polityk stał się synonimem osoby podejrzanej, populistycznej i niesłownej.

Czy więc na pewno polityka jest tylko dla osób nieprzejrzystych? A może właśnie dla mocnych osobowości?

„Moja jest tylko racja i to święta racja”

Nie zamierzam tutaj wchodzić na grząski grunt sporów politycznych. Szczerze powiedziawszy ostatnio zbyt wiele jest przeciągania liny o słuszność racji w rozmowach w gronie rodziny, przyjaciół czy znajomych. Dzieje się to na gruncie kampanii prezydenckiej, choć tak naprawdę tej niekończącej się kampanii przedwyborczej – począwszy od 2019 r, gdy rozpoczął się do wyścig do europarlamentu. Dość dużo w tych rozmowach emocji, odrzucania drugiej strony przez fakt posiadania innego spojrzenia na sprawę.

Dlaczego polityka rozgrzewa nas aż tak mocno do czerwoności? Po co i o co te wszystkie kłótnie między nami? Tylko dlatego, że dajemy się wplątać w rozgrywki pomiędzy pretendującymi do władzy?

Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci nie została dana z góry – mówił Jezus do Piłata. I to sprawdza się w odniesieniu do każdego rządzącego. Ich chwila trwa, ale jest to sprawa zmienna. Jakie wartości wprowadzą w nasze życie? Staniemy się przez ich posługę (!!!) dla nas lepszymi ludźmi? A poprzez dyskusje polityczne nastawiamy się na dawanie dobra?

Polityczne odejście Jezusa

Czemu w ogóle o tym piszę? Bo jedno z mszalnych czytań minionej niedzieli (Wniebowstąpienie Pańskie) pokazało mi coś, czego nie zauważyłem wcześniej. Dz 1, 1-11… Apostołowie przez 3 lata przeszli z Jezusem wiele wspólnych szlaków, słyszeli wiele z Jego nauk, widzieli jakich uzdrowień i cudów Jezus dokonywał. Mało tego – widzieli go zmartwychwstałego i przez wiele dni po tym fakcie On wyjaśniał im wszystkie proroctwa Starego Testamentu na temat Mesjasza. A oni tuż przed wstąpieniem Chrystusa do nieba zadają Mu pytanie: Czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?

Że też Jezus nie przegonił tego towarzystwa lub nie popadł wtedy w rozpacz… Zupełnie nie o to Mu chodziło w swej działalności. Od każdego powiązania z odbudowaniem potęgi państwa (wówczas okupowanego przez Rzymian) zupełnie się odcinał… A na „do widzenia” dostał polityczne pytanie.

Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą – odpowiedział na to. I pokazał co jest sednem tych ostatnich chwil z nimi – oczekiwanie na zstąpienie Ducha Świętego i dawanie świadectwa Ewangelii po krańce ziemi. Tak jakby chciał powiedzieć im: nie politykujcie tylko ewangelizujcie!

Ewangelia głupcze!

Jasne, każdy człowiek ma prawo odnosić się do problemów społecznych. W każdym człowieku jest też jakiś pęd do posiadania wpływu na władzę, do bycia człowiekiem na tyle asertywnym, by kogoś przekonać do swojej wizji rzeczywistości i swoich racji. Im jednak więcej w tym walki politycznej niż prawdy ewangelicznej, tym gorzej dla wiary.

To jest zatrważające ile my wszyscy, współcześni uczniowie Jezusa mamy do powiedzenia w kwestii poszczególnych polityków czy partii politycznych; ile wiedzy mamy na temat kulisów kampanii przedwyborczych; a jednocześnie jak mało dajemy świadectwa naszej wiary… Polityka zatruwa w tych dyskusjach przesłanie Jezusa.

Nie mamy przekonywać innych do takiego czy innego polityka, ale mamy przedstawiać racje, dlaczego warto wybrać Jezusa. Komu w ostatnim czasie zaprezentowałem Jego program na nasze życie? Tak, to jest najlepszy program, bo żyjąc według Ewangelii będziemy przeżywali najmniej życiowych kolizji. Odnajdziemy drogę szczęścia i wewnętrznego pokoju. Łatwiej będzie stawać się w pełni człowiekiem wolnym i bardziej spełnionym. Potrafimy pokazać to na przykładzie swojego życia?

Reklama ciastka czy autorytet?

W ostatnim czasie wielu wspominało św. Jana Pawła II w kontekście 100-ej rocznicy jego urodzin. Zawsze w takich sytuacjach pojawiają się pytania: na ile my potrafimy z sentymentem wspominać „Papieża od kremówki”, a na ile wsłuchujemy czy wczytujemy się w jego nauczanie? Najlepszym uczczeniem jakiejkolwiek papieskiej rocznicy nie jest dobre zdjęcie na Instagramie z pomnikiem Jana Pawła II w tle, ale wprowadzanie w życie wartości, które głosił.

Weźmy na tapetę choćby tylko jego przemówienie do polskich parlamentarzystów – z bezprecedensowego wydarzenia Roku Pańskiego 1999, gdy jako pierwszy papież wystąpił w parlamencie przed politykami. Wtedy właśnie podkreślał, że wywalczony kształt polskiej demokracji wymaga nieustannej troski o jej kształt.

Wyzwania stojące przed demokratycznym państwem domagają się solidarnej współpracy wszystkich ludzi dobrej woli – niezależnie od opcji politycznej czy światopoglądu, którzy pragną razem tworzyć wspólne dobro Ojczyzny. Szanując właściwą życiu wspólnoty politycznej autonomię, trzeba pamiętać jednocześnie o tym, że nie może być ona rozumiana jako niezależność od zasad etycznych.

Papież-Polak zaznacza, że wolność wywalczona przez naszych przodków jest ważnym darem – darem danym i zadanym. Natomiast wypełnieniem tej wolności jest miłość wyrażana w oddaniu i służbie. Hmm… Wracamy do pewnej oczywistości – zadaniem wszystkich polityków nie jest knucie własnych interesów, ale współpraca dla dobra Ojczyzny. Po to właściwie uformowały się struktury polityczne. Samo znaczenie słowa polityka też nie pozostawia złudzeń: πολιτικά (politiká) to z j. greckiego „sprawy miasta, państwa”.

Apolityczni żyją dłużej?

Papież Franciszek w Orędziu na 52. Światowy Dzień Pokoju (1 I 2019 r.) zwrócił uwagę na zagrożenia niewłaściwego podejścia polityków do swego powołania:

Dążenie do władzy za wszelką cenę prowadzi do nadużyć i niesprawiedliwości. Polityka jest istotnym nośnikiem budowania obywatelstwa i dzieł człowieka, ale kiedy ci, którzy ją pełnią, nie przeżywają jej jako służby dla ludzkiej społeczności, może stać się narzędziem ucisku, marginalizacji, a nawet zniszczenia. (…) Polityka, jeśli jest realizowana z podstawowym poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi, może naprawdę stać się wzniosłą formą miłości.

Wniosek nasuwa się jeden. Dobrze prowadzona polityka prowadzi do pokoju i dobra ogółu. To wbrew pozorom bardzo szlachetna działalność. Pewnie jest wielu, jeśli nie większość dobrych polityków. Wydaje się jednak, że ci dobrzy są zagłuszani przez tych bardziej krzykliwych i zbijających własny kapitał kosztem Ojczyzny.

Czy dla własnego zdrowia psychicznego i duchowego nie lepiej by było być człowiekiem apolitycznym? Nie! Bo za tą kwestię każdy z nas jest odpowiedzialny. Nie można być biernym w kwestii dokonywania wyboru rządzących, aby później narzekać na kształt państwa.

Dobre dziecko nie zapomina o matce

Św. Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski w 1991 r. wypowiedział legendarne słowa: To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować.

Nie możemy sobie pozwolić na beztroskę. Ale przy odbudowywaniu dobra Ojczyzny nie możemy nie głosić Ewangelii ponad wszystko – głosić drogą rozmowy, a nie kłótni. To, co wartościowe, rodzi się w dialogu.