Pogrzeb o. Mikołaja


Dnia 18 listopada w poniedziałkowe przedpołudnie odbyły się uroczystości pogrzebowe o. Mikołaja Rudyka. W Bazylice Matki Bożej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej dawnego Kustosza sanktuarium żegnał licznie zgromadzony tłum wiernych.

Kapłanów, zakonników, rodzinę i przyjaciół zmarłego powitał o. Konrad Cholewa, Kustosz sanktuarium. W słowach wstępu zaprezentował krótko postać zmarłego:

Całe jego życie zakonne i kapłańskie związane było z kalwaryjskim sanktuarium. Nawet wtedy, gdy został posłany na studia w Lublinie, te studia były pod okiem Kalwarii i dla Kalwarii, aby później wrócić tu jako wykładowca, a następnie jako Kustosz, jako Ekonom, jako Dyrektor wydawnictwa Calvarianum. Wszystko czynił dla Kalwarii, bo ją kochał i nią żył. Był oddanym spowiednikiem i cenionym kaznodzieją. Z humorem mówił, że jest dłużej w Kalwarii niż Królowa angielska na tronie. (…)

Chcę wyrazić wdzięczność braciom, którzy troszczyli się o o. Mikołaja – br. Samuelowi i br. Laurentemu. A w tym ostatnim czasie posługę tą podjął br. Oktawiusz. Dziękuję ci, że dzięki tobie to odchodzenie o. Mikołaja do domu Ojca było godne. Pamiętaj, że obecność przy czyjejś śmierci jest łaską od Boga. (…)

 

Eucharystii przewodniczył o. bp Damian Muskus. On też wygłosił kazanie, obierając za punkt wyjścia odczytaną Ewangelię o pomnożonych talentach:

Rzeczą znamienną jest to, że człowiek z przypowieści nie oddaje sługom swoich dóbr na własność i nie rozdziela im po równo, bo zna możliwości każdego ze sług. (…) Talenty są obrazem naszych zdolności, jakie Pan Bóg składa w nasze ręce, czyniąc nas swoimi współpracownikami w świecie. Każdy z nas jest obdarowany, choć na różny sposób. (…)

O. Mikołaj, którego dzisiaj z wielkim smutkiem żegnamy, należał do grona osób wyjątkowo obdarowanych talentami. Na szczęście należał do grona tych, którzy mieli świadomość otrzymanych darów i wiedzę co należy z nimi czynić. Stwórca obdarzył go naturalną pogodą ducha, którą promieniował na otoczenie. (…)

Był człowiekiem zawsze „na tak”. Wyrażało się to w częstokroć powtarzanym „tak”. To było „tak” na każdą prośbę, gdy szukało się u niego pomocy. To „tak” było zawsze radosne, bo o. Mikołaja cieszyło każde spotkanie z człowiekiem i każda możliwość czynienia dobra. (…)

Z myślą o pielgrzymach przybywających do Kalwarii o. Mikołaj postanowił stworzyć godne warunki do modlitwy i wypoczynku. W miejsce drewnianych zabudowań zaczęły powstawać w podwórzu obiekty murowane. Śmiał się szczerze, gdy porównywaliśmy go do Kazimierza Wielkiego, który „zastał Polskę drewnianą…” Mandat osoby odpowiedzialnej za Kalwarię – najpierw jako przełożony, później jako ekonom – sprawował 18 lat. A po zakończeniu tej misji nie szukał świętego spokoju. Założył wydawnictwo Calvarianum i stał się jego pierwszym dyrektorem. Ubogi rynek książek religijnych w Polsce zaczął być nasycany publikacjami, które wychodziły również z tego wydawnictwa. (…)

Dzielił tę miłość do Boga, ludzi i Kalwarii z największym z kalwaryjskich pielgrzymów – Janem Pawłem II. I pewnie dlatego tak dobrze się rozumieli czerpiąc wiele radości z każdego spotkania, a było ich naprawdę wiele. Przecież jego przełożeństwo i posługa ekonoma zbiegła się z posługą kard. Wojtyły w Archidiecezji Krakowskiej. Ich więź umacniała się z każdą wizytą Kardynała w Kalwarii, z każdą jego wędrówką po dróżkach, z każdą wypitą wspólnie kawą i toczonymi rozmowami. O. Mikołaj bardzo sobie cenił tę serdeczną relację z kard. Wojtyłą i cieszył się za każdym razem, gdy już jako papież Jan Paweł II rozpoznawał go i pozdrawiał. (…) Gdy pytałem go jaki był kard. Wojtyła w bezpośrednim kontakcie, o. Mikołaj mówił: „nigdy nie czułem się przy nim skrępowany, człowiek od razu czuł się przy nim dobrze”. A my dziś odnosimy wrażenie, że te same słowa można powiedzieć o naszym o. Mikołaju. (…)

Ojcze Mikołaju, chcielibyśmy zatrzymać Ciebie tu na ziemi jeszcze długo. Ale Pan zapragnął mieć Cię u siebie. Siostra śmierć przyszła do Ciebie o poranku, by ulżyć twym cierpieniom i zaprowadzić tam, dokąd przez całe życie dążyłeś. Patrz jak pięknie żegna Cię dziś umiłowana Kalwaria!

 

W słowach kończących celebrację eucharystyczną Wikariusz Prowincji, o. Gwidon Hensel podziękował obecnym. Zwrócił się na koniec do samego zmarłego:

Ojcze Mikołaju, niech Kalwaryjska Pani, ta której służyłeś tutaj tak wiernie przez tyle dziesiątków lat, dziś poprowadzi Ciebie i otworzy Ci drzwi królestwa niebieskiego. Spoczywaj w pokoju wiecznym!

 

Trumna z ciałem o. Mikołaja została złożona w zakonnym grobowcu pod kaplicą św. Anny. O. Mikołaj Rudyk odszedł w 86. roku życia, 68. roku życia zakonnego i 60. roku życia kapłańskiego.