Pogrzeb o. Mariusza


O. Mariusz jak mało który kapłan rozumiał ludzi sobie powierzonych i potrafił mówić ich językiem. Człowiek z krwi i kości, który trafiał do serc. – powiedział podczas uroczystości pogrzebowych śp. o. Mariusza Lepianki Wikariusz naszej zakonnej Prowincji, o. Gwidon Hensel. W czwartek 19 listopada 2020 r. w Bazylice Zwiastowania NMP w Leżajsku pożegnaliśmy wybitnego kaznodzieję i misjonarza ludowego, budowniczego wielu filialnych kaplic.

Po modlitwie różańcowej i Jutrzni w intencji zmarłego, nastąpiła Msza św. pogrzebowa, której przewodniczył abp Adam Szal, Metropolita Przemyski. W koncelebrze wzięło udział ponad 50 kapłanów diecezjalnych i zakonnych. W ostatniej drodze Zmarłemu towarzyszyła najbliższa rodzina, przyjaciele i wierni z wielu miejsc, gdzie posługiwał. Wszystkich przywitał Kustosz Sanktuarium, o. Klaudiusz Baran. On również zaprezentował biogram śp. o. Mariusza.

W słowach wstępu abp Szal zaznaczył cel modlitwy zebranych:

Dziękujemy dziś Bogu za jego życie, które polegało głównie na szafowaniu sakramentami i głoszeniu słowa Bożego. Modlimy się, aby to słowo, które tak szczodrze rozsiewał podczas swojej kaznodziejskiej posługi, wydawało owoce w obecnym czasie i w przyszłym.

Kazanie wygłosił bp Ignacy Dec, emerytowany Ordynariusz Diecezji Świdnickiej. W słowie skierowanym do zebranych kaznodzieja zauważył:

O. prof. Mieczysław Krąpiec w jednej ze swoich książek napisał, że człowiek w swojej egzystencji przechodzi przez trzy łona. Najpierw przez dziewięć miesięcy jest w łonie matki. Potem jest w łonie świata – kilkadziesiąt lat. Trzecie łono to łono wieczności, gdzie zostajemy już na zawsze. Każde przejście z jednego do drugiego łona jest bolesne. Matka, gdy wydaje dziecko na świat ma bóle porodowe. Przechodząc zaś z łona ziemi do wieczności także towarzyszy nam ból – ból rozstania. (…)

Ojcze Mariuszu, bardzo serdecznie dziękujemy Bogu za Ciebie, za to, że przez tyle lat byłeś z nami. Pokazywałeś nam jak oddawać Bogu chwałę, jak kochać Matkę Najświętszą. Wskazywałeś nam w jaki sposób właściwie układać swoje życie, aby go nie przegrać. Zamknęła się karta Twojego życia. Modlimy się o to, aby nasz Zbawiciel przybrał Cię w szaty zbawienia, by w swej zbawczej Krwi wybielił wszystkie cienie Twojego życia. I abyś tak przybrany mógł przejść z tej ukochanej przez Ciebie bazyliki leżajskiej do bazyliki niebieskiej.

Na zakończenie o. Gwidon Hensel powiedział kilka słów podsumowania:

O. Mariusz jak mało który kapłan rozumiał ludzi sobie powierzonych i potrafił mówić ich językiem. Człowiek z krwi i kości, który trafiał do serc. Dziękujemy więc Bogu za wszystkie owoce jego posługi. (…)

Kiedy myślałem o nim po jego śmierci, przyszedł mi na myśl taki obraz: o. Mariusz staje przed bramą nieba i swoim gromkim głosem mówi – „Ego sum!” („Jestem!”).

O. Mariuszu! Niech Pan da Ci wieczny odpoczynek po trudach Twojego życia. I obyśmy się mogli kiedyś wszyscy spotkać w Domu naszego Ojca.

Po Eucharystii zgromadzeni, pod przewodnictwem Wikariusza Prowincji, odprowadzili trumnę z ciałem naszego Współbrata na cmentarz zakonny przy klasztorze.